Oriflame Nature Secrets – złuszczający żel pod prysznic z maliną i miętą

Patrząc na ilustrujące tę notkę zdjęcie, ściągnięte z oficjalnej strony Oriflame, przypominam sobie popularny swego czasu filmik o photoshopowaniu hamburgerów. Miła pani z działu marketingu tłumaczyła w nim skonsternowanym klientom, dlaczego kanapki z McDonald’s na żywo wyglądają tak brzydko. Trochę pokątna taka logika, pompować produkt na zdjęciach, aż przestanie przypominać siebie, a potem tłumaczyć konsumentom, że to tylko photoshop, żeby zdjęcia wyglądały bardziej atrakcyjnie. Na zasadzie: „w jakim świecie żyjesz, jeżeli spodziewasz się, że to, co kupiłeś, będzie zgodne z tym, co zobaczyłeś na bilboardzie?”. Dlaczego piszę o tym przy okazji żelu pod prysznic? Dlatego, że z kosmetykami Oriflame jest podobnie jak z hamburgerami – graficy wkładają w retuszowanie fotek tyle czasu, że produkty z katalogu przestają być podobne do swoich rzeczywistych odpowiedników.

Spójrzmy na dzisiejszy przykład – wypełniona po brzegi buteleczka, żel w soczystym kolorze, pełen przypominających pestki, peelingujących drobinek. Rzeczywistość rozczarowuje, bo opakowanie wypełnione jest płynem w jakichś 7/8, co każe zastanawiać się, czy z naszego egzemplarza ktoś już wcześniej nie korzystał (szczęśliwie blokada na zakrętce rozwiewa wątpliwości). Kolor żelu na żywo jest dużo ciemniejszy, a fotogeniczne pestki okazują się w rzeczywistości jakimiś takimi zielonymi fyflami, nie wiem do czego mającymi służyć – chyba tylko do dekoracji, bo do „peelingowania” są za duże i za miękkie.

Za buteleczkę o pojemności 250ml u producenta trzeba zapłacić 16zł. Żel pachnie ładnie, choć niezbyt intensywnie – nie wyczuwam w nim mięty, kojarzy mi się raczej z uwielbianą przeze mnie herbatą z sokiem z malin. Słodki zapach, ale z cierpką nutką, dzięki czemu działa dość orzeźwiająco. Działanie peelingujące jest praktycznie niezauważalne – podczas mycia coś tam się czuje, ale w żaden sposób nie przekłada się to na gładkość po kąpieli. Wiem, że nie wszyscy gustują w gruboziarnistych peelingach, być może komuś przypadnie do gustu taka delikatność. Wydaje mi się jednak, że jeśli chodzi o złuszczające żele pod prysznic, oferta konkurencji jest dużo lepsza – chociażby peelingi myjące od Joanny, które są tańsze, równie delikatnie, a pozostawiają skórę przyjemnie gładką.

Właściwie nie da się powiedzieć o tym żelu ani nic naprawdę dobrego, ani naprawdę złego. Jest po prostu nijaki. Zużyję go do końca bez męki, ale na pewno nie będę do niego wracać, bo znam w tej kategorii dużo lepszych i tańszych produktów. Poza tym to już któryś raz, kiedy Oriflame przykro mnie rozczarowało – swego czasu ściągałam przez ich katalogi dużo kosmetyków i zawsze okazywało się, że na żywo prezentują się dużo mniej korzystnie: że są mniejsze, wyblakłe, tandetnie zapakowane itd. Ja wiem, że fotografia reklamowa rządzi się swoimi prawami i bez Photoshopa ani rusz, ale kupowałam przez internet różne produkty różnych marek i nigdy aż tak nie rzucało mi się to w oczy. Ale, może za bardzo się czepiam.

Plusy:

+ ładny zapach – słodki i orzeźwiający jednocześnie

+ niezła wydajność

Minusy: 

– działanie żelu ma niewiele wspólnego ze złuszczaniem

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s