Nowości – sierpień 2012

Hooray, hooray. Piszę tutaj już od miesiąca, a że miesiąc właśnie się kończy, pora na pierwszą podsumowującą notkę. Głęboko wierzę, że tego typu posty (nowości, zużycia itp.) najlepiej przyczyniają się do poprawy zakupowej samokontroli. W sierpniu było pod tym względem średnio – niestety, zakupoholizm narasta przez wakacje. Dlatego oficjalnie oznajmiam, że we wrześniu planuję wydać mniej. Nie wierzę w powodzenie akcji „przeżyć za 50 zł”, więc póki co się jej nie podejmuję; wystarczy, że w następnym miesiącu moje wydatki na kosmetyki nie przekroczą setki.

Póki co jednak – przegląd sierpniowych nowości. Wiem, że dzisiaj dopiero 27, ale przysięgłam sobie nie kupować już nic więcej (czasem odnoszę wrażenie, że ten blog powinien nazywać się wyznania zakupoholiczki czy jakoś w tym stylu).

1. My Secret Satin Touch Kohl Paradise Lagoon – kredka do oczu w kolorze cytrynowym (jestem wielką fanką fuksjowego odcieniu z tej samej serii!). Malowałam nią oczy już kilka razy i jestem bardzo zadowolona, seria godna polecenia, szkoda, że to limitowana edycja. Cena: ok. 3,50, do kupienia w Naturze.

2+3. Dairy Fun – sól do kąpieli i masło do ciała o zapachu karmelizowanego jabłka. Dokładniej pisałam o nich tutaj. Opakowania mnie zachwyciły, zawartość trochę rozczarowała. Na promocji w Naturze za każdy słoiczek zapłaciłam 10,90.

4. Isana Body Creme Shea Butter & Kakao – hicior wszystkich blogerek, uwiódł także mnie niezwykłym zapachem i stosunkiem pojemności do ceny. Moje zachwyty rozpisane na więcej akapitów można przeczytać w tym poście. Uwielbiam, kocham, będę do niego wracać. Produkt dostępny we wszystkich Rossmannach, w cenie regularnej 9,90.

5. Joanna Naturia Body – truskawkowy balsam do ciała, kupiony głównie ze względu na zapach, niestety, po jednym użyciu już widzę, że nie będę z niego zadowolona. Pierwsze wrażenie: kiepsko nawilża, na skórze „soczysta truskawka” zamienia się w truskawkę chemiczną i śmierdzącą, dodatkowo chyba mnie uczula. W sieciówkowych drogeriach raczej go nie widziałam, kupiłam w Auchan za ok. 7zł. 

6. Bell Air Flow Color Boom Lip Gloss – błyszczyk w koralowym odcieniu, niespodziewany bonus z wyprawy po chleb i papierosy do Biedronki. Bardzo się polubiliśmy, ma ładny kolor i przyjemny, egzotyczny zapach. Cena ok. 7zł, do kupienia w Biedronce i – prawdopodobnie – w drogeryjnych szafach Bell.

Po zakupie błyszczyka od Bell postanowiłam, że będę się pilnować i nic więcej już nie kupię. Niestety, kilka dni temu trafiłam na wyprzedaż w Naturze przy stacji metra Centrum i w ten sposób rozpoczęła się druga fala szaleństwa. Przez ostatni tydzień wzbogaciłam się więc także o:

7+8. Essence Nude Glam Nail Polish (Cookies & Cream) + Essence Nail Art Freestyle & Tip Painter (Ocean Breeze) – przecież minęły już chyba ze 2 miesiące, odkąd nie kupowałam żadnego lakieru… Essencowy nude mam właśnie na paznokciach, bardzo ładny kolor, na pewno będę do niego wracać. Lakieru do końcówek jeszcze nie wypróbowałam (a właściwie raz próbowałam zrobić nim ciapki, ale lepiej nie wspominać o efektach). Na szczęście są obniżki i za oba lakiery zapłaciłam jedynie 8zł.

9. Catrice Nail Lacquer 360 Raspberry Fields Forever – przecież to taki ładny odcień (malinowy, aparat trochę przekłamał barwę), przecież to tylko jedna buteleczka, przecież tak lubię lakiery od Catrice… W ten sposób wydałam kolejne 10zł. 

10+11. Eveline Slim Extreme 3D superskoncentrowane serum modelujące pośladki + Eveline Slim Extreme 4D serum intensywnie wyszczuplające i ujędrniające FITNESS Chyba już wspominałam, jak wpływa sesja na moją samoocenę. Leżenie, uczenie się, popijanie energetyków albo słodkiej kawy, karmienie się pizzą, bo nie mam siły zrobić nawet kanapek… W tym sezonie postanowiłam nie dawać się tak łatwo niszczycielskim nawykom trapiącym adeptki literaturoznawstwa, a w postanowieniu wspierać mnie będą produkty Eveline. Używałam ich już kiedyś i czułam, że to naprawdę działa – to chyba jedyne znane mi produkty, których „wyszczuplanie” i „antycellulitowość” nie kończą się tylko na dekoracyjnych hasełkach na etykiecie. Wydałam w sumie 40 zł (16 na pośladki + 24 na fitness), ale ten zakup, w przeciwieństwie do poprzednich, uznaję za w pełni umotywowany i ze wszech miar słuszny.

12. Zestaw do pielęgnacji paznokci H&M. Podziwiam strategię sprzedaży szwedzkiej sieciówki, ilekroć stoję w kolejce do kasy, zawsze łapię coś z rozstawionych naokoło koszyczków z pierdółkami. Tym razem padło na zestaw do pielęgnacji paznokci – szczoteczka, dwa pilniczki i szpatułka do skórek (ale widziałam też inne warianty). Cena: 6,90.

13. Timotei with Jericho Rose. Szampon 2w1 „Jedwabista miękkość”. Przeznaczony dla włosów normalnych, wzbogacony olejkiem ze słodkich migdałów. Skusiły mnie ładne opakowanie, przyjemny zapach i dodatek odżywki. Dłuższą recenzję napiszę, kiedy poużywam go trochę dłużej, póki co pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Kupiłam w Auchan, ale produkt jest ogólnodostępny, cena: 9,90.

W sumie wydałam 124,10zł. Bywało gorzej. Przepraszam za wszelkie niedoskonałości, w tym za rozmazany pierwszy plan i porysowaną komodę – obiecuję poprawę. W planach mam również opis sierpniowych nowości ubraniowych, a zatem – stay tuned!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s