Zużycia – sierpień 2012

Pierwszy post z cyklu zużyć. Z dumą oznajmiam, że w sierpniu udało mi się skończyć następujące kosmetyki:

1. Soraya Piękne Ciało – balsam do ciała wyszczuplająco-antycellulitowy | Skusiła mnie kampania promocyjna, uczucia mieszane, chociaż raczej na plus. Tu znajdziecie pełną recenzję. Niestety, balsam nie załapał się na zdjęcia.

2. Ziaja – waniliowe masło do ciała | Mój faworyt jeśli chodzi o masła do ciała (no dobrze, mój wicefaworyt, wygrywa masło kokosowe z tej samej serii). Na dnie pudła z zapasami znalazłam końcówkę i zużyłam ją z wielką przyjemnością. Pełna recenzja jest tutaj, ze zdjęciami również nie zdążyłam.

3. Garnier Naturalna Pielęgnacja – odżywka do włosów suchych i zniszczonych (awokado i masło karité) | Drugie opakowanie odżywki Garniera, w zapasie mam jeszcze trzecie. Lubię tę wersję, faktycznie widać, że działa – włosy są dużo łatwiejsze do rozczesania, nie puszą się i generalnie wyglądają zdrowiej. Ale uwaga: tylko zimą! Latem pod jej działaniem moje włosy (które mają może nieznaczną tendencję do przesuszania się, ale generalnie są raczej „normalne”) wyglądały na przetłuszczone i oklapnięte. Z pewnością zużyję kolejną tubkę, ale poczekam z tym, aż za oknem zrobi się nieco chłodniej.

4. Ziaja Blubel – owocowy balsam nawilżający (wersja „na fioletowo”, z jagodą i porzeczką) | Szerzej pisałam o nim tutaj, zapach bardzo mi się spodobał, działanie zauważalne, na pewno jeszcze do niego wrócę. Tylko jeden minus (ale za to duży): w pewnym momencie pompka przestaje dawać radę. Musiałam rozciąć opakowanie i okazało się, że balsamu w środku wystarcza jeszcze spokojnie na 4-5 zużyć.

5. Nivea Visage Pure Effect All In One – żel, peeling, maska | Taki średniak, ale ja nie zwracam szczególnej uwagi na żele do mycia twarzy. Drobinki peelingujące wyczuwalne, choć jednocześnie dość delikatne (w tym przypadku to plus). Jako żel do mycia sprawdzał się przyzwoicie – kiepsko się pienił, ale nie wysuszał i zauważalnie oczyszczał twarz. Najgorzej działał chyba jako maseczka, po każdym zastosowaniu moja twarz była nieprzyjemnie napięta. Generalnie oceniam na 4, może kiedyś jeszcze do niego wrócę.

6. Ziaja – szampon figowy do włosów normalnych | Szalenie wydajny i tani szampon, używałam go codziennie chyba ze 3 miesiące. Jeśli chodzi o działanie to taki przeciętniaczek, tragedii nie było, ale bez odżywki włosy stawały się ciężkie do rozczesania i nieprzyjemne w dotyku. W zapasie mam jeszcze wersję aloesową na zimę, do tej raczej nie wrócę.

7. Farmona Sweet Secret – migdałowy balsam do ciała | W dość pochlebnej recenzji napisałam, że tym razem mnie nie uczula, tuż po publikacji jednak zaczął :) Na dnie została sama końcóweczka, więc bez skrupułów wyrzucam.

8. Yves Rocher Anti-Casse – wzmacniająca baza do paznokci | Niestety nie zdążyłam zużyć, bo baza zaschła na kamień (produkty od Yves Rocher naprawdę trzeba szybko kończyć). Nie jestem specjalistką od wszelkiego rodzaju baz czy wzmacniaczy, w każdym razie cudownych efektów nie zauważyłam, choć sprawowała się przyzwoicie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s