Quest antyshoppingowy

Połowa października, a u mnie już problem z wydatkami. Kolejny miesiąc, na początku którego obiecałam sobie, że „tym razem nie kupię nic, czego nie potrzebuję”. Jak zwykle wpadam przy tym samym – promocje, ostatnie sztuki, okazje na allegro itp. Grzech nie wziąć czegoś, nad czym kiedyś się zastanawiałam, a teraz wypływa w promocyjnej cenie, grzech nie wziąć dobrej marki w moim rozmiarze… itp., itd. Dobrze przynajmniej, że w tym miesiącu sczyściłam się głównie na książki. Tym niemniej, dzisiejsza spontaniczna wizyta w H&M i wydanie w nim kolejnych 150zł na totalnie niepotrzebne mi rzeczy, utwierdziły mnie w przekonaniu, że najwyższa pora coś ze sobą zrobić. Dlatego też, oficjalnie, przed całą blogosferą, ogłaszam WIELKI QUEST ANTYSHOPPINGOWY, którego celem jest powstrzymanie mnie przed nieplanowanym i niekontrolowanym wydawaniem pieniędzy.

Podstawowe założenia questu:

  • czas trwania: póki co do końca listopada;
  • do zakończenia questu zobowiązuję się przed sobą i blogaskiem nie robić żadnych, spontanicznych zakupów, czy to kosmetycznych, czy to ubraniowych.  Nie wolno kupować spontanicznie, niezależnie od ceny czy (nie)dostępności produktu. Nie wolno wchodzić do sklepów po drodze, czekając na kogoś, albo „żeby tylko pooglądać”, bo nigdy się na tym nie kończy. Nie wolno z nudów przeglądać allegro w poszukiwaniu setnego „biały t-shirt nadruk” albo „H&M sweter 36”.
  • Z zakazu wyłączone są uzupełnienia niezbędne. Niektórych kosmetyków nie kupuję na zapas, potrzebuję pasty do zębów, nowej szczotki, pianki do włosów, proszku do prania itp. Daję więc sobie prawo do jednej wizyty w miesiącu w Rossmannie, ale tylko z dokładną listą zakupów, której mam zamiar trzymać się jak ostatniej deski ratunku :) Z zakazu wyłączone są również zakupy dawno zaplanowane, dlatego w listopadzie pozwalam sobie na poszukiwania i zakup brązowych kozaków (tylko i wyłącznie!), na które odłożyłam już pieniądze.
  • Zamiast intensywnie kupować, mam zamiar intensywnie sprzedawać. Kilkadziesiąt ciuchów czeka poupychanych w szafkach kuchennych, aż w końcu zmobilizuję się, żeby je wystawić. W nadchodzącym miesiącu zaglądajcie więc często na moje allegro, bo dużo będzie się działo :)
  • Jeżeli kontrola wydatków pójdzie zgodnie z planem, pod koniec listopada mogę sobie pozwolić na jeden dzień shoppingu, na którym, jeśli tylko będę chciała, spożytkuję wszystko to, co zaoszczędziłam. Być może nie brzmi to zbyt rozsądnie, ale znam samą siebie: po pierwsze, bardziej niż na wydawaniu mniej, zależy mi na wydawaniu rozsądniej. Lepiej wydać 600 zł jednego dnia i przynajmniej wiedzieć na co, niż przez cały miesiąc rozrzucać to na pierdoły w pięćdziesiątkach. Po drugie, podczas jednego dnia mam siłę na odwiedzenie co najwyżej kilku ulubionych sklepów, więc i tak wyjdzie tego mniej, niż podczas moich przypadkowych „wstąpień na chwilkę” do dziesiątek miejsc miesięcznie.
  • W kontroli dodatkowo pomoże mi wishlista – w ten sposób będę wiedziała, czego szukać (już chociażby na tym nieszczęsnym allegro).

No dobrze, it’s wordpress official, pozostaje tylko wprowadzić akcję w życie. Nie kupować, dużo sprzedawać, dużo zużywać! Checkpointy w każdy piątek. Życzę samej sobie wytrwałości!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s