Maseczki – porównanie (Oriflame, Yves Rocher, Mooya, Rival de Loop)

Nie jestem jakąś wielką fanką maseczek. Używam ich sporadycznie, głównie wtedy, kiedy chcę się maksymalnie zrelaksować – cóż wtedy lepszego, niż ciepła, pachnąca kąpiel z kawą, książką i całą serią pielęgnacyjnych rytuałów? Ostatnio jednak wpadło w moje ręce kilka nowości, a że październik był dość burzliwym miesiącem, potrzebowałam naprawdę dużo relaksu i w efekcie dość intensywnie je testowałam. Relaks relaksem, ale blog musi żyć, więc w ramach podsumowania przygotowałam dla Was krótkie porównanie kilku maseczek. Bohaterami dzisiejszego posta będą produkty od Oriflame, Yves Rocher, Beautyface i rossmannowskiego Rival de Loop.

1. Oriflame Pure Nature – oczyszczająca maseczka z glinką i organicznym ekstraktem z łopianu (20zł/50ml) 

Nie chcę wyjść na złośliwą hejterkę, ale maseczka z serii Pure Nature, to kolejny produkt Oriflame, który nie spełnił moich oczekiwań. Już jakiś czas temu, w wyniku promocji typu „2 za 1”, kupiłam dwie maseczki z serii – nawilżającą z białą herbatą i oczyszczającą z łopianem. Wersja nawilżająca działała średnio – nie pomagała, ale i nie szkodziła. Z wersji oczyszczającej jestem dużo mniej zadowolona. Produkt ma konsystencję gęstej, szarawej pasty, pachnie znośnie, choć typowo „maseczkowo”. Według producenta, jest przeznaczony do skóry normalnej i tłustej. Maseczkę należy nałożyć na 10 minut, poczekać aż zaschnie, a następnie zmyć. W praktyce jednak 10 minut nie udało mi się wytrzymać ani razu – już po 2-3 skóra zaczynała mnie piec i miałam wrażenie bardzo nieprzyjemnego ściągnięcia. Efektów oczyszczających też niestety nie zauważyłam, chyba że napięcie i przesuszenie skóry się do nich zalicza. Być może na posiadaczki cery tłustej działa inaczej, ja jestem bardzo niezadowolona i mam ogromny problem ze skończeniem tej niewielkiej tubki.

(jeśli chodzi o Oriflame, z czystym sumieniem polecam za to tropikalną maseczkę Essentials).

2. Yves Rocher – maseczka owocowa nawilżająca z sokiem z winogron (21.90zł/50ml) 

Zawsze jakoś zestawiam w głowie Oriflame, Avon i Yves Rocher – podobne ceny, podobny asortyment. Różnica jest taka, że za pierwszymi dwiema firmami nie przepadam, za to Yvesa bardzo lubię (zwłaszcza serię Plaisirs Nature!). Także ich winogronowa maseczka przypadła mi do gustu. Kupiłam ją na początku lipca, w promocyjnej cenie 12.90. Do wyboru są różne wersje – rewitalizująca, odświeżająca, peeling – ja zdecydowałam się na neutralny nawilżacz. Maseczka ma postać lekkiego, bezbarwnego żelu. Producent zaleca nałożenie jej na twarz na 3 minuty, a następnie zmycie wodą. Jej niewątpliwymi atutami są, po pierwsze – przepyszny, winogronowy zapach, po drugie – estetyka (jeśli mieszkacie z mężczyzną, nie musicie aplikować jej ukradkiem ^^), po trzecie – wydajność. Od początku lipca używam jej dość regularnie, a nie udało mi się dotrzeć nawet do połowy opakowania. Działanie nie oszałamia, ale jest jednak zauważalne. Skóra wydaje się zrelaksowana, gładsza i nawilżona. Gdybym musiała wskazać jakiś minus, przyczepiłabym się do składu – niestety, znajdziemy w nim parabeny, chociaż są też przyjemnie zaskakujące elementy, takie jak prawdziwy sok z winogron czy mocznik.

3. Beautyface Mooya „Silny antyoksydant” – maska + serum (15.90zł/42g)

Ten produkt interesował mnie najbardziej z całego składu październikowego Glossyboxa. Trafiła do mnie antyoksydacyjna wersja z zieloną herbatą. Beautyface proponuje dwufazowy zabieg. Część pierwsza polega na nałożeniu na twarz na pół godziny nasączonego bio-aktywnymi substancjami bawełnianego płata. Na ten czas lepiej zrezygnować z jakichkolwiek aktywności, bo spływające po szyi „ekstrakty” utrudniają normalne poruszanie się, a nawet większą ekspresję mimiczną. Po odleżeniu 30 minut, należy zdjąć maskę i wklepać w twarz bio-aktywne serum. Największym minusem maski Mooya jest bez wątpienia niewygoda. Jestem zwolenniczką aplikacji maseczek „przy okazji” – podczas kąpieli, podczas porannej kawy itp. Mooya to uniemożliwia. Z jednej strony to plus, bo przez chwilę faktycznie poczułam się, jakbym była w SPA, ale z drugiej – duża niedogodność. Mimo szumnych zapowiedzi, efekty również nie powaliły mnie na kolana – maska i serum mocno piekły, a skóra nie wyglądała dużo lepiej niż po potraktowaniu jej tańszym, drogeryjnym produktem. Zdaję sobie sprawę, że po jednym użyciu trudno oceniać skuteczność i najlepiej zadziałałaby cała seria zabiegów. Tyle, że nie mam ochoty męczyć się więcej z tak skomplikowaną i utrudniającą funkcjonowanie aplikacją.

No i przyznajcie – „bawełniany płat w kształcie twarzy” wygląda naprawdę dość niepokojąco…

4. Rival de Loop – maseczka mleczno-miodowa z olejkiem z orzeszków makadamii i olejkiem z migdałów (ok. 2zł/16ml)

Odświeżona seria Rival de Loop wróciła do Rossmannów. Do tego zakupu przekonały mnie zapach mleka i miodu (nom nom!) i śmiesznie niska cena. Trochę przestraszyły mnie bardzo negatywne opinie na Wizażu i w rezultacie odważyłam się przetestować maseczkę dopiero wczoraj. Wrażenia? Zaskakująco pozytywne! Maseczka ma postać dość gęstego kremu. Producent zaleca nałożenie jej na 15 minut, a następnie zmycie lub wklepanie w twarz. Ładnie pachnie, dobrze się wchłania, podczas aplikacji troszeczkę piekła, ale nie zauważyłam żadnych uczulających efektów ubocznych. I przede wszystkim naprawdę dobrze nawilża – chyba najlepiej ze wszystkich opisanych przeze mnie produktów. Mam wrażenie, że efekt utrzymuje się dłużej niż do najbliższej kąpieli. Pojemność saszetek jest jednocześnie plusem i minusem: jedna połówka starcza spokojnie na 2-3 użycia. Z jednej strony dostajemy więc wystarczający na kilka tygodni produkt w śmiesznie niskiej cenie, z drugiej – ja wolę zużywać saszetki na raz, potem zasychają, nie wiadomo co z nimi zrobić itp. Tak czy owak, jestem bardzo przyjemnie zaskoczona i z czystym sumieniem polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s