Kings & Queens – Emperor Akbar Mango Body Butter + Shower Gel

Spotkałyście się kiedyś z produktami Kings & Queens? To linia greckich kosmetyków naturalnych Korres, w skład której wchodzą produkty pielęgnacyjne o różnorodnych liniach zapachowych, nazwanych imionami historycznych królów i królowych. Pełny asortyment można zobaczyć na tej stronie. W Polsce seria Kings & Queens jest dostępna w perfumerii Douglas. Producent deklaruje, że jego kosmetyki są naturalne, stworzone bez dodatku olejów mineralnych i parabenów, wzbogacone „królewskim mixem owoców granatu, błękitnego lotosu i naturalnym ekstraktem z malachitu”.

Do tej pory miałam styczność z dwiema wersjami, czy też – z jednym królem i z jedną królową :) Jakiś rok temu kupiłam pomarańczowo-cynamonowe mleczko rozświetlające Queen Isabela, a obecnie używam duetu masło do ciała + żel pod prysznic King Akbar o zapachu mango, któremu to właśnie poświęcam dzisiejszą notkę. Na każdym opakowaniu widnieje krótka informacja o władcy, któremu dedykowany jest dany zapach. Z etykietki dowiedziałam się więc, że XVI-wieczny indyjski cesarz Akbar był wielkim miłośnikiem owoców mango, co doprowadziło go do założenia wielce zróżnicowanej plantacji blisko 100 tysięcy drzewek mangowych w sadzie Lakh Bagh. Good to know!

Żel pod prysznic Kings & Queens kosztuje 29,90. Opakowanie zawiera 300 ml produktu i mieści się w estetycznej, choć nieco niepraktycznej butelce (przez nieprzezroczystą, szczelnie oklejającą całe opakowanie etykietę trudno podejrzeć, ile żelu zostało jeszcze w środku). Pachnie sympatycznie: słodkim, dojrzałym mango. Działanie przyzwoite – ma odpowiednią, nie za rzadką konsystencję, dobrze się pieni, nie wysusza skóry. Mimo szumnych zapewnień producenta, skład naturalnością nie powala na kolana – parabenów i olei mineralnych faktycznie brak, ale dziwne konstrukty cyfrowo-słowne budzą mój sceptycyzm. To taki przyjemny średniak o zdecydowanie zawyżonej cenie. Tę butelkę dostałam w prezencie i zużywam ją z dużą przyjemnością, ale sama nie kupię następnej, bo w parze z ceną nie idą żadne nadzwyczajne efekty.

Plusy: 

+ zapach
+ konsystencja
+ wydajność
+ działanie

Minusy: 

– cena

Dużo więcej wątpliwości budzi we mnie masło do ciała. Za tubkę o pojemności 200 ml należy zapłacić 44,90. Opakowanie jest wygodne i estetyczne (lubię zwłaszcza grawerowaną, czarną nakrętkę), a „dzióbek” został dodatkowo zabezpieczony folią, można więc mieć pewność, że nikt przy nim nie majstrował. Jeśli chodzi o skład, ponownie – szału nie ma, ale zwraca uwagę bardzo wysoka pozycja masła shea. Jednak mimo tych wszystkich atutów masło Kings & Queens jest jednym z bardziej upierdliwych nawilżaczy, jakie miałam do tej pory okazję testować. Chodzi przede wszystkim o konsystencję. Używając tego produktu czuję się trochę tak, jakbym nacierała się talkiem. Masło pozostawia na skórze grubą, białą powłokę, którą trzeba intensywnie wcierać i uklepywać przez kilka minut, żeby jako tako się wchłonęła… a to wydłuża czas aplikacji z kilku minut do co najmniej kilkunastu, co dla mnie, jako osoby wiecznie gdzieś spóźnionej i w chronicznym niedoczasie, jest przeszkodą nie do przeskoczenia. Również zapach wydaje się mniej „mangowy” niż w przypadku żelu pod prysznic, bardziej sandałowo-woskowo-drzewny, chociaż nadal (po przyzwyczajeniu się) przyjemny. Trzeba jednak podkreślić, że po włożeniu niebagatelnego wysiłku we wtarcie masła w ciało, skóra do końca dnia pozostaje jedwabiście gładka. Sięgam po nie w kryzysowych sytuacjach, kiedy czuję się naprawdę chropowata, i wtedy sprawdza się niezawodnie.

Plusy:

+ opakowanie
+ długotrwałe nawilżenie nawet bardzo suchej skóry – agent do zadań specjalnych :)

Minusy:

– cena
– czas aplikacji

Jeśli więc jesteście posiadaczkami niewyczerpanych pokładów anielskiej cierpliwości albo skóry wymagającej naprawdę solidnego nawilżania, produkt z serii Kings & Queens może przypaść Wam do gustu. W innym przypadku – chyba lepiej trzymać się z daleka. Chociaż… pozostałe wersje zapachowe kuszą, oj, kuszą (zwłaszcza waniliowo-gruszkowy Król Azteków, cukrowa Królowa Elżbieta i miodowa Nefretiti). Całe szczęście, że w ofercie dostępne są jeszcze peelingi, dezodoranty i mydła :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s