Antyshopping – podsumowanie

Listopad ma się ku końcowi, pora więc na podsumowanie szumnie zapowiadanej przeze mnie akcji „antyshoppingowej”. Obiecywałam sobie, że do końca listopada powstrzymam się od jakichkolwiek niezaplanowanych zakupów, zamiast tego skupiając się na denkowaniu już posiadanych produktów i intensywnym sprzedawaniu na allegro. Dzięki temu na koniec miesiąca będę mogła zaszaleć i wydać całą zarobioną w ten sposób kasę, na co tylko zechcę.

Oczywiście – nie kupować wcale mi się nie udało. Mimo to jestem z siebie dość zadowolona. Mam wrażenie, że udało mi się złagodzić potrzebę zakupów i wyeliminować (albo przynajmniej mocno ograniczyć) zakupy z nudów. Żeby było pozytywnie i motywująco, zamiast standardowego „spisu nowych produktów, których wcale nie potrzebuję” (a mimo wszystko trochę ich przybyło), lista rzeczy, z których udało mi się w tym miesiącu zrezygnować:

  1. przez półtora miesiąca nie kupiłam nic na Allegro, nawet specjalnie nie przeglądałam aukcji. 
  2. udało mi się powstrzymać od zajrzenia do jakiejkolwiek sieciówki, seriously! No dobrze, miałam jeden dzień, kiedy zajrzałam tu i ówdzie (jeszcze w październiku), ale ostatecznie kupiłam wyłącznie to, czego szukałam – puchówkę, czapkę i buty.
  3. przez całe półtora miesiąca byłam tylko raz w Rossmannie i 2 razy w Naturze. W Rossmannie nie kupiłam żadnej zbędnej rzeczy, w Naturze tradycyjnie zaszalałam przy końcówkach edycji limitowanych od Cosnovy, ale to był ciężki dzień :P
  4. całkowicie zignorowałam promocję -40% na całą kolorówkę w Rossmannie, o której od tygodnia trąbiły wszystkie blogi.
  5. udało mi się nie zamówić ani GlossyBox Men (więcej radości dla mnie, niż dla mojego chłopaka ^^), ani GlossyBox Golden, ani „archiwalnych” pudełek, ani subskrypcji ShinyBox. Jedno pudełko z niespodzianką na miesiąc zdecydowanie wystarczy.
  6. na sprzedaży nieużywanych ciuchów i kosmetyków zarobiłam w tym miesiącu ok. 300 zł. Teraz mogę to wydać, na co tylko zechcę. Dodatkowym bonusem zakupowej abstynencji jest cudowna świadomość, że pierwszy raz od miesięcy wiem, co chcę sobie kupić :)

A dzisiaj obudziłam się ze świadomością, że to mój „zakupowy dzień” i od rana czuję się tak, jakby była Gwiazdka :) Chyba to właśnie chciałam osiągnąć – odzyskać radość ze sprawiania sobie przyjemności, bo doszłam do etapu, na którym paraliżowały mnie wyrzuty sumienia nawet po wydaniu 20 zł na wyprzedaży w H&M. Świadomość, uważność, akceptacja – tak oto próby poważnych zmian światopoglądowych przekładają się nawet na mój głupkowaty, „babski” blog o pierdółkach. Oby tak dalej.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s