Aerobiczna 6 Weidera – podsumowanie

Tak długo czekałam, by móc napisać tę notkę, ale nareszcie się udało! Skończyłam „aerobiczną szóstkę Weidera”, trening, o którym słyszał chyba każdy, nawet największy fitnessowy laik. 42 dni męki, 42 dni nudy, 42 dni z „o nieee, jeszcze muszę wieczorem poćwiczyć…”. Było warto?

Aerobiczna_6_Weidera_tabelaTak naprawdę, to nie wiem czy było. Więcej pożytku niż moim mięśniom trening przyniósł chyba mózgowi. A6W kojarzę od kilku lat, kilka razy się do niego zabierałam, ale zawsze kończyło się tak samo – po 5-10 dniach zapominałam, nie miałam ochoty, nie miałam siły, jakoś to się wszystko rozmywało. Tym razem udowodniłam sobie, że można.

Ćwiczyłam dokładnie, według wskazówek na obrazku, bez przerw między poszczególnymi ćwiczeniami ani między seriami. Starałam się ćwiczyć codziennie, chociaż  – przyznaję – czasem zdarzały mi się jednodniowe przerwy (Wigilia, Sylwester itp.).

Najważniejsze, czyli efekty: jeżeli potrzebujecie treningu, który pomoże Wam szybko i efektywnie spalić tłuszcz i zmniejszyć obwód brzucha, możecie sobie „szóstkę” odpuścić. Ten trening przede wszystkim wzmacnia mięśnie – jasne, dzięki temu brzuch wygląda znacznie lepiej, a mocne mięśnie spalają więcej niż mięśnie osłabione. Wielokrotnie jednak słyszałam opinie zawiedzionych odchudzających się, którzy liczyli na superszybkie tempo chudnięcia, a A6W „nic im nie dało”. Ja przez 6 tygodni ćwiczenia straciłam w talii 3cm. Dużo? – chyba niespecjalnie. Mierzyłam się kilka razy w czasie trwania treningu i 2cm poleciały już po kilku pierwszych dniach ćwiczeń, ubytek następnego zauważyłam chyba po 2 tygodniach. Przez całe kolejne 4 tygodnie obwód nie zmniejszył się ani o milimetr. Za to pod względem estetyki zaszły ogromne zmiany: mój brzuch jest teraz twardy jak skała, napięty, z delikatnie zarysowaną linią mięśni. I co najważniejsze: kiedyś wydawał mi się „zaniedbany” i „gruby”, teraz przyglądam mu się z dużą przyjemnością :)

Można by pomyśleć, że najbardziej zniechęca do „szóstki” wysiłek, który na początku wydawał się naprawdę morderczy – przynajmniej mnie, posiadaczce bądź co bądź przyzwoicie rozwiniętych, ale jednak rzadko zmuszanych do aktywności mięśni. Ale po kilku pierwszych dniach jest już z górki: ćwiczenia są tak ustawione, by różne partie brzucha pracowały na zmianę, dzięki czemu jednocześnie ćwiczysz i odpoczywasz (np. ćwiczenie na dolne mięśnie pozwala odpocząć górnym i vice versa). Przeskakiwanie o dwa powtórzenia nie sprawia większych problemów, bo mięśnie szybko przyzwyczajają się do nowej wartości. Poza tym, uwierzcie, to daje motywacyjnego kopa – robicie sobie właśnie trzecią serię po osiemnaście powtórzeń, lekko znudzone, i nagle przypominacie sobie, jak ciężko było kilka tygodni temu zrobić bez zadyszki „mizerną” jedną serię po sześć pierwszego dnia :)

Do A6W najbardziej zniechęca monotonia. Fakt, że przez 6 tygodni trzeba powtarzać dokładnie te same ćwiczenia, w dokładnie takiej samej konfiguracji, a największą atrakcją staje się podbicie poprzeczki o kolejne 2 powtórzenia. Próbowałam ćwiczyć przy muzyce, przy serialach albo jednocześnie prowadząc rozmowę, ale nie bardzo pomagało – czego by nie robić, „szóstka” pozostawała powalająco nudna. A sądząc po efektach, szybko znudziła się nie tylko głowie, lecz także ciału, które najbardziej zmieniało się przez pierwsze 2 tygodnie. Dodatkowo, jako posiadaczka krzywego kręgosłupa muszę Was przestrzec, że ten trening baaaardzo obciąża plecy i kark, zwłaszcza na początku.

Czy warto? Oceńcie same. Moim zdaniem trud nie był wart efektów, chociaż te być może byłyby bardziej spektakularne, gdybym mocniej się przyłożyła – nie stosowałam żadnej diety, ćwiczyłam sumiennie, ale przy najlepszej woli trudno byłoby nazwać moją postawę „entuzjastyczną”. Następnym razem na pewno poszukam czegoś bardziej dynamicznego, angażującego więcej mięśni, bo monotonnej, weiderowskiej „młócki” mam na dziś po dziurki w nosie. Ale pamiętajcie, żaden ze mnie fitnessowy ekspert :) 

✔ widocznie zmacnia mięśnie, nie wymaga żadnych przyrządów
✘ trening jest nuuuudny jak cholera i nie przenosi spektakularnych efektów wyszczuplających :)

Advertisements

2 thoughts on “Aerobiczna 6 Weidera – podsumowanie

  1. ja dotarłam do 21. dnia czyli do połowy :) i najbardziej schudłam z góry brzucha, jednak a6w nie radził sobie z oponką koło pępka. Pozdrawiam :)

    • U mnie za pierwszym razem lepiej zadziałało na górę brzucha, a tym razem miałam wrażenie, że dużo większe efekty przyniosło w części dolnej (może właśnie dlatego, że była słabsza). Również pozdrawiam, akurat kilka dni temu czytałam Twojego bloga ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s