Zapowiedzi i bolączki

Nastały ciężkie czasy – muszę czytać, muszę pisać, muszę pracować, a na dodatek siedzę obecnie w mazurskim przybytku relaksu, czyli u rodziców mojego chłopaka, co jak najbardziej sprzyja odpoczywaniu (i przybieraniu na wadze), za to nie sprzyja jakiejkolwiek aktywności. Obawiam się więc, że w najbliższym czasie może być mnie tutaj trochę mniej. Ale nie martwcie się: dalej hurtowo zużywam kosmetyki, a moja „lista zakupowych życzeń” liczy co najmniej kilkadziesiąt pozycji – wkrótce planuję spisać i zebrać wszystkie moje zachcianki w jednej notce. W ramach relaksu nadal czytam również dużo prasy kobiecej i niebawem pojawi się tutaj notka, którą próbuję napisać już od kilku miesięcy, tzn. przegląd i krótka recenzja wszystkich tytułów dostępnych na polskim rynku – w końcu w założeniu to blog także o czasopismach :)

Obecnie zajmuję się głównie myśleniem ze zgrozą o pisaniu pracy magisterskiej i wyobrażaniem sobie, co zacznę robić, kiedy już ją skończę. Szkoda, że przerażenie nie przekłada się na efekty – to chyba jeszcze nie ten moment. Im jestem starsza, tym bardziej mnie wkurza moja prokrastynatorska natura i w chwili obecnej (V rok studiów, połowa marca, 0 stron) zazdroszczę wszystkim moim koleżankom, które na spokojnie i powolutku pracują sobie nad tekstem od roku. Ja tak nie potrafię, a im spokojniej coś robię, tym gorzej mi to wychodzi. Ja wiem, że ten blog to nie o tym, ale panikowanie zaabsorbowało mnie do tego stopnia, że nawet nie chce mi się wklepywać balsamów ani malować paznokci, a to naprawdę zdarza się rzadko.

Ok, dobra, motywacja! Już niedługo na blogu pojawi się coś bardziej konkretnego, niech no tylko ogarnę się z życiem – czas goni, więc nie powinno to długo potrwać. A póki co idę przekopywać się przez korespondencję Słowackiego… To znaczy, wpierw jeszcze  zrobię mały research w lokalnych drogeriach, potem zjem dobry, włoski obiad, potem może się zdrzemnę, trochę w coś pogram i pooglądam ładne obrazki, może jeszcze obejrzymy jakiś film, ale wieczorem to już naprawdę, naprawdę się za to wezmę! Ech, tak właśnie wygląda moja umiejętność mobilizacji. Mimo wszystko – trzymajcie za mnie kciuki :)

fot. wehearit.com

Reklamy

5 thoughts on “Zapowiedzi i bolączki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s