Polecam: krem brzozowy Sylveco

sylveco3

polecamPierwszy rozdział pracy napisany i wreszcie mam chwilę, by zająć się bardziej przyjemnymi rzeczami, czytaj: blogiem. Dziś będzie więc kilka słów o polskich produktach, które mam co prawda od niedawna, ale już zdążyły zaskarbić sobie moją sympatię. O kremach Sylveco dużo się ostatnio pisze i to chyba w wyłącznie dobrych słowach – nie spotkałam się jeszcze z negatywną recenzją. Nic dziwnego! Rzadko się zdarza, by kosmetyk miał aż tyle zalet, a przede wszystkim: by tak dobre działanie i tak smakowity skład szły w parze z naprawdę przystępną ceną.

Na markę Sylveco trafiłam podczas poszukiwań sprawdzonego i w miarę ekologicznego kosmetyku, który poradziłby sobie z moją przesuszającą się skórą lepiej niż drogeryjne specyfiki. Po przejrzeniu oferty sklepu internetowego zdecydowałam się na próbę na dwa produkty z serii polecanej do pielęgnacji skóry silnie przesuszonej i atopowej: lekki krem brzozowy (według zapewnień producenta idealny pod makijaż) i silnie nawilżający i natłuszczający krem brzozowy z betuliną.

sylveco4

Lekki krem brzozowy zapakowany jest w wygodne próżniowe opakowanie z pompką, dzięki czemu jest ekonomiczny i higieniczny. Pachnie przyjemnie i nienachalnie, faktycznie nasuwa skojarzenia z zapachem brzozowych liści. Dzięki dość wodnistej konsystencji błyskawicznie się rozprowadza i faktycznie nie przeszkadza w nakładaniu makijażu, nawet po zaledwie kilku minutach od aplikacji. Nie powoduje błyszczenia, nie roluje się, nie podrażnia. Przy tym zauważalnie nawilża skórę, choć nie nazwałabym jego działania spektakularnym – w tej roli dużo lepiej sprawdza się drugi krem z serii. Wersja lekka jest za to idealna na wszystkie poranki z turbo-przyspieszeniem, kiedy na nic nie ma czasu.

Rzućcie okiem na baardzo przyjemny skład, w którym próżno szukać drogeryjnej chemii, pełno za to naturalnych dóbr (masło shea, oleje, witamina E, betulina). Jeśli ciekawią Was działanie czy rola jakiegoś składnika, dokładne objaśnienia znajdziecie na stronie producenta.

Pełny skład: Woda,  Olej z pestek winogron,  Olej sojowy,  Ksylitol,  Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate,  Masło karite (Shea),  Stearynian glicerolu,  Olej arganowy, Olej jojoba,  Kwas stearynowy,  Alkohol cetylostearylowy,  Alkohol benzylowy, Betulina,  Witamina E,  Ekstrakt z aloesu,  Alantoina,  Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy,  Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej,  Lupeol,  Kwas oleanolowy,  Kwas betulinowy.

Cena: 24,92zł / 50ml.

sylveco2

Lekka wersja kremu brzozowego jest w porządku, ale to jego „podstawowa” formuła okazała się dla mnie absolutnym hitem. Krem brzozowy z betuliną występuje w typowym słoiczku z nakrętką, zapakowanym ponadto w bardzo estetyczny kartonik z dość szczegółową ulotką. Szkoda, że i w tym przypadku producenci nie zdecydowali się na zastosowanie praktycznego atomizera, ale chyba tłumaczy ich bardzo gęsta konsystencja tej wersji. Po nałożeniu (wystarcza naprawdę niewielka ilość!) krem pokrywa skórę błyszczącą, tłustą warstewką, dlatego niestety nadaje się do stosowania tylko na noc, albo w takie dni, kiedy możecie zostać w domu. Warto się jednak przemęczyć i pozwolić kremowi spokojnie się wchłonąć, bo efekty są fantastyczne. Produkt Sylveco robi bowiem z moją skórą coś, co do tej pory udawało się tylko Nuxe Crème Fraîche – w ciągu kilku godzin sprawia, że moje chropowate z przesuszenia czoło, na które nie działało absolutnie nic, nagle staje się wygładzone i mięciutkie jak aksamit. Do tego, naturalnie, nie zapycha, nie uczula, nie piecze i ma całkowicie ekologiczny skład. Wow!

Pełny skład: Woda,  Olej sojowy,  Olej jojoba,  Olej z pestek winogron,  Wosk pszczeli, Betulina,  Stearynian sodu,  Kwas cytrynowy.

Cena: 24,11zł / 50ml.

*

Nie byłabym sobą, gdybym dodatkowo nie pochwaliła oprawy graficznej produktów Sylveco. Opakowania (i te właściwie, i dodatkowe zabezpieczające kartoniki) są naprawdę bardzo przemyślane, proste, czytelne i jednocześnie estetyczne. Poza zamówionymi produktami w mojej paczce znalazłam także szczegółową ulotkę objaśniającą działanie wszystkich zastosowanych w kosmetykach substancji i bardzo ładny katalog z pełną gamą oferowanych przez Sylveco produktów – sprytnie, bo nie ukrywam, że teraz mam chrapkę na większość.

Kremy brzozowe Sylveco to po prostu dobre kosmetyki. Dopracowane, bez zbędnej chemii, w przyzwoitej cenie i na dodatek naprawdę działające tak, jak obiecuje producent. Niby nic niezwykłego i w idealnym świecie można by było tego oczekiwać od każdego nowego zakupu, ale w praktyce znalezienie dobrego i niedrogiego kremu naprawdę stanowi wyzwanie. Tym bardziej warto inwestować w niewielkie, polskie firmy, bo jak dowodzi przykład Sylveco, w ich ofercie można znaleźć prawdziwe perełki. Gorąco polecam!

Reklamy

3 thoughts on “Polecam: krem brzozowy Sylveco

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s