Grumpy Mat, czyli prywatnie

ten obrazek dobrze oddaje mój obecny stosunek do świata / źródło: wehearit.com

Przyznaję, trochę ostatnio zapomniałam o tym miejscu. Odkryłam pewną zabawną prawidłowość – na początku miesiąca jakoś nigdy nie mam ochoty pisać, a pod koniec najchętniej dodawałabym trzy notki dziennie. Jeszcze nie wiem, czym to uzasadnić. Poza tym moja urodowa ciekawość poznawcza ograniczyła się ostatnio do minimum – stan moich włosów pozostawia wiele do życzenia, noszę ten sam lakier aż nie zejdzie do połowy paznokcia, balsamów używam może raz na tydzień, bo w pozostałe dni jestem zbyt zmęczona, by o nich pamiętać. Generalnie mój entuzjazm shoppingowy przerzucił się na ciuchy (to też niedobrze, ale o tym za chwilę). 

* * *

Co robiłam, kiedy mnie nie było?

  • skorzystałam z Promocji, Której Nazwy Nie Wolno Wymawiać (ma związek z pewną drogerią na „r” i liczbą 40), dzięki czemu stałam się posiadaczką najpiękniej pachnącego różu do policzków i najładniejszej pomarańczowej szminki, które pokażę Wam już niebawem;
  • po x latach nienawiści wreszcie polubiłam różowe lakiery do paznokci;
  • sukcesywnie zdawałam wszystkie możliwe egzaminy (jeszcze jeden i absolutorium!);
  • sukcesywnie nie pisałam pracy magisterskiej, dzięki czemu wakacje spędzę w bibliotece ♥
  • zostałam zaproszona na pierwszą w życiu rozmowę o pracę;
  • kupiłam tak dużo niepotrzebnych rzeczy, że postanowiłam wznowić mój program antyshoppingowy – mam nadzieję, że tym razem potrwa dłużej niż miesiąc, w czym pomoże mi publiczne rozliczanie się na blogu z każdej niepotrzebnie wydanej złotówki;
  • w wytrwałości nie pomaga mi fakt, że zaszłam ostatnio do Bath&Body Works i zakochałam się w ich nowej linii Fresh Picked – najpiękniej i najbardziej realistycznie odwzorowane zapachy, jakie miałam kiedykolwiek okazję wąchać, zwłaszcza mango i truskawka…

252552_449402628486724_409043639_n

A poza tym odkryłam fantastyczny sposób na to, jak poprawić sobie humor w 3 minuty, czyli muffiny w kubku! Po przepis odsyłam Was na » bloga Dream about muffins – od siebie dodam, że równie dobrze co z truskawkami smakuje także z dżemem wiśniowym (przy tej opcji można darować sobie cukier) i z nektarynką.

Może znacie jakiś sposób, jak skutecznie zmotywować się do pisania pracy magisterskiej?  Od miesiąca mam już całą w głowie, ale siadanie do biurka i włączanie edytora tekstu póki co mnie przerasta. W tym przypadku prokrastynacja nie jest dobrą metodą – całe życie piszę wszystko dzień przed deadlinem, zarywam noc, popijam kawę, zamawiam pizzę o północy i jakoś daję radę. Niestety, trochę trudniej zamiast 7 stron napisać w ten sposób 70. Mama ostrzegała, że taki tryb pracy kiedyś się na mnie zemści – wychodzi na to, że jednak miała rację, cóż. Tak więc pozdrawiam Was serdecznie z mojej przedmagisterskiej depresji i obiecuję – następny post już o kosmetykach :)

Advertisements

5 thoughts on “Grumpy Mat, czyli prywatnie

  1. Ja bym poszukała motywacji u happyholic :) Zawsze tam znajdę coś co mi pomoże ruszyć dupsko i nie marnować czasu…
    Ja moje wakacje spędzę w szpitalu na „charytatywnych” praktykach zawodowych. Mam 4 tygodnie przerwy (chyba ustawowo musi być) a dodatkowo uczelnia nie przyznaje mi na wakacjach stypendium. To przecież oczywiste, że skoro muszę tu zostać na praktykach organizowanych przez uczelnię, za które nie dostane ani grosza – nie należy mi się stypendium bo dziekanat i cała reszta ma wolne. Powinnam się przecież cieszyć, że mam możliwość codziennych 8-godzinnych praktyk. Mam jeszcze całą reszte dnia na prace dorywczą. (oczywiście na czarno – bo jeśli będę miała jakikolwiek dochód to odbiorą mi stypendium socjalne w przyszłym roku)
    Dość ględzenia ^^
    Z przerażeniem też stwierdzam u siebie zwiększone zamiłowanie do różu na paznokciach… :)

    • Uwielbiam bloga Happyholic, ale zawsze czytam go na bieżąco – zajrzę do archiwum, może tam się coś znajdzie :)
      A co do praktyk, tutaj jest podobnie. Nie mam co prawda doświadczenia z uczelnianymi, ale i prywatne firmy każą pracować 3 miesiące na pełnym etacie za mityczny wpis w CV i bez perspektywy zatrudnienia – i jeszcze Ci wmawiają, jaka to świetna szansa, bo przecież tyle się nauczysz!

  2. Najważniejsze, że praca jest już w głowie :) Ja bym sobie pewnie powiedziała kilka słów prawdy, troszkę się poobrażała i tym sposobem ruszyła dupsko, przy okazji wmawiając sobie, że kawa + jakieś smakołyki + muzyka zdecydowanie mi pomogą w napisaniu pracy – w końcu i przy tym należy się trochę przyjemności :) Moją motywacją byłby też pewnie stres, że nie zdąże na czas, no i chęć, żeby mieć to już za sobą :)
    Te kosmetyki tak słodko wyglądają, że mam ochotę je zjeść :) Nie dziwię się, że trudno Ci się powstrzymać

    • Prawda, chęć, żeby mieć to już za sobą + wyobrażanie sobie, czego to ja nie zrobię, jak już napiszę to ostatnio moje główne motywatory :)
      Dziękuję za odwiedziny <3

  3. Muffiny w kubku to chyba coś zupełnie nowego :D
    A co do BBW, to ostatnio obkupiłam się podczas promocji i nawet widziałam tę serię, ale jakoś szczególnie mnie nie zainteresowała. Innym razem może :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s