Kolorówka: Manhattan x-treme last & shine 33N

manhattan0

recenzjaNie lubię malować ust z wielu względów. Rozmazują się, trzeba je często poprawiać w ciągu dnia, większość szminek podkreśla suche skórki, szminki w płynie brudzą zęby, poza tym w żadnym kolorze nie czuję się dobrze: nude jest zbyt blady, fuksja zbyt różowa, a czerwień za czerwona. Dla tej szminki robię jednak wyjątek i od kilku tygodni – tzn. od osławionej majowej promocji -40% w Rossmannie – praktycznie się z nią nie rozstaję. Panie, panowie, oto moja ukochana pomadka Manhattan x-treme last & shine w kolorze 33N.

Co mnie tak w niej zachwyciło? Kolor! Od kilku miesięcy szaleję na punkcie wszystkiego, co pomarańczowe (poprzedni pomarańczowy zakup – paletkę różów Lace – pokazywałam TUTAJ), ale znalezienie pomadki w tym odcieniu graniczyło z cudem i wszystkie sprawdzane przeze mnie produkty były nie do końca takie, jak chciałam. Za to Manhattanowski 33N jest idealny, bez żadnej domieszki koralowych czy różowych tonów. Chyba wybrałam dobry moment na zakupy, bo taki kolor wydaje mi się wprost stworzony na upalne lato: świetnie podkreśla opaleniznę, a jednocześnie jest tak charakterystyczny, że z powodzeniem można przy nim zrezygnować z malowania oczu – baardzo wakacyjny odcień.

Tak 33N prezentuje się na ustach (wybaczcie dziwny kadr, ale robienie sobie makro-autoportretów to, jak się okazuje, całkiem ciężka sztuka):

manhattan1

Niestety, na zachwytach nad kolorem się kończy – jeśli chodzi o jakość, pomadka wypada baardzo przeciętnie. Zapowiedziany w samej nazwie „x-treme last” można włożyć między bajki, bo po godzinie od aplikacji po szmince nie ma już śladu. Co więcej, pomadka bardzo nierównomiernie się układa, tworzy na powierzchni ust grudki i podkreśla suche skórki. Może także wysuszać usta.

manhattan2

Cała reszta przydatnych informacji: koszt szminki w cenie regularnej to ok. 16zł. Opakowanie jest minimalistyczne i dobre jakościowo, nie ma obawy, że otworzy się w torebce. Podoba mi się także dyskretne wykończenie pomadki, w której zatopiono delikatne, opalizujące drobinki. W praktyce dużo lepiej widać je w szmince i na ręce – szczęśliwie na ustach Manhattan nie daje efektu tandetnego brokatu, a jedynie subtelny i bardzo nienachalny połysk.

Pomadce x-treme last & shine na pewno dużo brakuje do ideału. Mimo wszystko, jej kolor tak mnie zauroczył, że jestem skłonna wybaczyć jej wszystkie jakościowe usterki i czuję, że tego lata zdetronizuje całą resztę mojej kolekcji. Jednak na inne warianty kolorystyczne raczej się nie skuszę.

A Wy macie jakiś szminkowy ideał? I co myślicie o pomarańczce na ustach? :)

Manhattan x-treme last&shine 33N | cena regularna ok. 16zł | dostępna w drogeriach Rossmann. 

Reklamy

13 thoughts on “Kolorówka: Manhattan x-treme last & shine 33N

  1. Na pomarańczkę nigdy sobie nie pozwole. Chyba że po jakimś ekstremalnym wybielaniu ząbków. Szukam raczej czegoś z niebieskimi tonami, dlatego fuksja i niebieskie błyszczyki to moje numery 1 :)
    Z tej serii właśnie przyszła do mnie czerwień z wymianki. Za 2 zł chyba było warto zaryzykować :)

  2. Osobiście nie przepadam za szminkami (chyba, że są to pomadki ochronne, które z kolei mogłabym kupować tonami – zwłaszcza te z Avonu i Yves Rocher), a moje usta tolerują ewentualnie błyszczyki, które też w sumie rzadko używam :)
    Nie przeszkadza mi to jednak podziwiać kolorków na ustach innych i myślę, że na taką pomarańczkę jak Twoja mogłabym się skusić, bo bardzo fajnie i naturalnie wygląda :)
    Jeśli chodzi o pomarańczowy w ogóle – uwielbiam lakiery w tym kolorze!

    • Widzisz, a ja z kolei źle się czuję z pomarańczowymi paznokciami i to chyba jedyny kolor którego na nich nie lubię :>

  3. faktycznie trwałość nie jest zabójcza, ale jest to jedna z niewielu pomadek, która nie przesusza mi ust. ale zdenerwowało mnie to, że srebrny napis ściera się po niedługim czasie użytkowania i opakowanie nie jest już takie ładne. mam numer 39C – ładny łososiowy kolorek. chociaż kiedy teraz zmieniłam kolor z blondu na rudy, nie pasuje mi już tak bardzo, jak wcześniej. może Ty byś poleciła jakieś kolory na usta dla rudowłosej, bo posiadam prawie same różowe błyszczyki, a to też nie wygląda za dobrze. o ile wiem, jak pomalować moje zielone oczy, z ustami mam już większy problem po zmianie koloru włosów :)

    • O, a ja się właśnie wahałam między 39C a 33N ;) Co do koloru, ja w połączeniu z rudym bym sprawdziła czerwień i nude, ale dużo zależy jeszcze od typu Twojej karnacji :)

      • jestem dość blada, chociaż nie aż tak, jak typowy naturalny rudzielec. łatwo też opalam się na twarzy. zastanawiałam się nad czerwienią, ale taki kolor trzeba umieć nosić :) i na co dzień do szkoły to trochę za dużo. nude byłoby bezpieczniejsze. dzięki za odpowiedź :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s