Urodziny bloga + ROZDANIE!

banerek

Wszystkie znaki na niebie, ziemi i na panelu administracyjnym WordPress wskazują, że  równo rok temu założyłam bloga :) Przez ten czas naprawdę wiele rzeczy zmieniło się na lepsze. Rok temu praktycznie nie wychodziłam z domu i rozpaczliwie poszukiwałam sensu życia. Zaczęłam pisać tutaj, żeby nie ześwirować do końca, mieć coś przyjemnego do roboty – nie chcę przesadzać i twierdzić, że pisanie o kosmetykach wyleczyło mnie z depresji, ale na pewno w jakiś sposób pomogło nabrać optymizmu i trochę się poukładać. Obecnie czuję się naprawdę dobrze i mam miliard pomysłów na życie, a jednym z nich jest oczywiście kontynuowanie pisania. Często mam wątpliwości, czy to miejsce przedstawia sobą jakąkolwiek wartość i czy nie powinnam może zajmować się czymś poważniejszym, ale kurczę – sprawia mi to maasę radości, a to chyba najważniejszy argument.

Przez rok blogowania wiele się nauczyłam – począwszy od czytania składów kosmetyków i wybierania tych bardziej naturalnych, przez odkrycie setek ciekawych i inspirujących miejsc w sieci, o których do tej pory nie miałam pojęcia, aż po naukę robienia lepszych zdjęć (te z początków wołają o pomstę do nieba). Niech nikt nie waży się więcej mówić, że blogowanie to mało rozwijające zajęcie :)

Wielkie podziękowania należą się także Wam – naprawdę bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie Wasze pytania i komentarze, mój chłopak świadkiem, że na widok każdego nowego czytelnika wpadam w euforię :) A ponieważ urodziny nieodłącznie wiążą się z prezentami, postanowiłam przygotować dla Was małą paczuszkę.

Zapraszam Was więc na rocznicowe rozdanie:  

rozdanie-baner

CO MOŻNA WYGRAĆ? 

1 zestaw kosmetyków, obejmujący:

* trzy balsamy Bath&Body Works z letniej edycji limitowanej, przywodzącej na myśl włoskie wakacje – Venice Dolce Berry + Capri Seaside Citrus + Rome Honeysuckle Amore, każdy o pojemności 59ml.

trzy pastelowe lakiery Golden Rose Paris – odcienie 206 (lawenda), 132 (błękit) i 50 (baby pink), każdy o pojemności 11ml.

Wszystkie kosmetyki są nowe, fabrycznie zapakowane i nieprzeterminowane.

rozdanie

ZASADY: 

Rozdanie trwa od dzisiaj do 18 sierpnia 2013, do godziny 23:59. Aby wziąć udział w losowaniu nagród, należy dodać blog fiuubzdziu.wordpress.com do obserwowanych na Bloglovin (KLIK TUTAJ) albo zapisać się na subskrypcję mailową (okienko +Follow w prawym, dolnym rogu przeglądarki). Dodatkowo, należy odpowiedzieć na pytanie „moje wymarzone miejsce na wakacje to…”. Obserwowanie i odpowiedź na pytanie pozwala na wzięcie udziału w losowaniu nagród i gwarantuje 1 los.

Dodatkowe punkty: 

– za polubienie mojej strony na Facebooku (klik tutaj) – 2 losy
– za umieszczenie na blogu informacji o rozdaniu z odsyłaczem do bloga (w dowolnym miejscu – na pasku bocznym, na podstronie z rozdaniami, w notce) – 2 losy
– za dodanie bloga Fiu bździu! do blogrolla – 2 losy 
– dla aktywnych czytelniczek (tzn. tych z Was, które do dzisiaj zostawiły tu przynajmniej 2 komentarze), jeśli oczywiście macie ochotę wziąć udział w rozdaniu – 3 losy 

Razem 10 punktów do zdobycia. 

rozdanie2

FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY:

Proszę o zgłaszanie się w komentarzach pod tą notką – dla ułatwienia podaję szablon do przekopiowania:

nick:
adres e-mail:
(konieczny, bym mogła poinformować o ewentualnej wygranej)
obserwuję jako:
login z Bloglovin lub adres e-mail
polubienie na facebooku:
nie/tak + imię i pierwsza litera nazwiska
informacja o rozdaniu na Twoim blogu:
nie/tak + link do bloga
dodanie mnie do blogrolla:
nie/tak + link do bloga
Twoja odpowiedź:

rozdanie3

REGULAMIN: 

1. Organizatorem konkursu i sponsorem nagród jestem ja, właścicielka bloga fiuubzdziu.wordpress.com
2. Konkurs trwa od 29.07.2013 do 18.08.2013 włącznie.
3. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest obserwowanie bloga Fiuubździu!, odpowiedź na pytanie konkursowe i zgłoszenie chęci wzięcia udziału w komentarzach pod niniejszym postem.
4. Spośród wszystkich poprawnych zgłoszeń w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu wylosowany zostanie zwycięzca.
5. Ze zwycięzcą skontaktuję się e-mailowo, a po uzyskaniu jego adresu pocztowego, wyślę nagrodę listem poleconym priorytetowym na mój koszt w ciągu 3 dni roboczych.
6. W konkursie mogą brać udział wyłącznie osoby pełnoletnie. Osoby poniżej 18 roku życia muszą uzyskać zgodę rodziców na wzięcie udziału w konkursie.
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

Jeżeli coś jest niejasne albo o czymś zapomniałam, zapraszam do pytania w komentarzach albo wysyłania maila na adres matylda.fiuubzdziu@wordpress.com.

Dzięki za ten rok i życzę powodzenia :)

Kosmetyczna lista marzeń

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moją kosmetyczną listą marzeń – dawno już takiej nie było. Przy okazji: jeśli tak jak ja macie problemy z zakupową samokontrolą, gorąco polecam prowadzenie list tego typu. Ja zapisuję sobie wszystko, co chciałabym chociaż odrobinkę i zamiast od razu kupować, czekam cierpliwie, aż minie pierwszy zachwyt. Po 1-2 tygodniach często okazuje się, że zapisanej na liście rzeczy już wcale nie potrzebuję albo nie chcę. A jeśli nadal marzę o niej równie mocno, bez wyrzutów sumienia mogę sobie pozwolić na zakupy.

Oczywiście, czasem system zawodzi – czekam, przekonuję samą siebie że „tak, na pewno to chcę” i cała w skowronkach biegnę do sklepu, a tu hyc, okazuje się, że kolekcja zniknęła ostatecznie dwa dni temu (np. kolekcja Fresh Picked od Bath & Body Works, którą do tej pory wspominam z łezką w oku). Ale tak w gruncie rzeczy – świat nie przestanie się kręcić dlatego, że nie zdążyłaś kupić dwudziestego balsamu do ciała albo tego upatrzonego 2 miesiące temu sweterka w promocyjnej cenie. Niepotrzebne wydatki bolą dużo bardziej niż (nieliczne) stracone okazje.

Oto moja rozsądna, zakupowa filozofia – w zależności od miesiąca czasem działa lepiej, czasem gorzej, a czasem wcale nie działa, bo mam w portfelu dużo gotówki i dwie godziny wolnego, a akurat jestem w pobliżu Galerii Mokotów. Staram się jednak jej trzymać i z niemałą satysfakcją obserwuję, że moja wielka, zbiorcza wishlista na dysku (obejmująca ubrania, kosmetyki, rzeczy do domu i książki) zamiast rosnąć, z miesiąca na miesiąc staje się coraz krótsza.

A teraz już clue, czyli o jakich kosmetykach marzę obecnie:

wishlista1. Chloé Love Eau Intense – oszałamiająco kwiatowy zapach z orientalną nutką, miłość od pierwszego powąchania. Wydaje mi się idealny na późnoletnie/wczesnojesienne, leniwe popołudnia. W ogóle zrobiłam się ostatnio perfumomaniaczką i najchętniej wykupiłabym pół Douglasa, ale staram się myśleć racjonalnie. 

2. Pat&Rub – regenerująca maska do włosów – używałam próbki, działała fantastycznie, czekam na jakąś sensowną promocję w sklepie internetowym, coś nie chcą jej przecenić :(

3. MUA – paletka Undressed – tańszy odpowiednik kultowego Naked 2 Urban Decay, podobno całkiem niezłej jakości. Na oryginał nie skuszę się na pewno (widzę miliard lepszych pomysłów na to, jak wydać 180zł na coś więcej niż jedna paleta), ale zamiennik MUA już od dłuższego czasu chodzi mi po głowie. No i trzeba przyznać, kolory Naked 2 / Undressed są przepiękne i bardzo w moim stylu.

4. W7 – puder Africa i rozświetlacz Candy Floss – poza perfumami, przeżywam ostatnio także manię wszelkiej maści mazideł do policzków, a te od W7 są tanie, fajne i urocze.

5. Seria True Blue SPA Bath & Body Works – podczas naprawdę wielu wizyt w Bath & Body Works nigdy nie poświęcałam tej serii wiele uwagi, zawsze bardziej ciągnęło mnie do kolekcji Signature. Najwyższa pora to nadrobić!

Poza tym już bez konkretnych typów, mam ogromną ochotę przetestować rosyjskie kosmetyki do ciała i włosów – Babuszkę Agafię, Love2Mix, Organic Shop… Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki, od czego zacząć zakupy, więc jeśli używałyście produktów którejś z tych firm, dajcie koniecznie znać :)

PS: Co jest na Waszych listach?

Follow on Bloglovin

Essie – Bouncer It’s Me (Neon 2013)

bounceritsme

manicureBouncer It’s Me z tegorocznej kolekcji letnich neonów, to pierwszy lakier Essie, który mnie bardzo rozczarował. Nawet nie chodzi o to, że jest zły sam w sobie i myślę, że w gruncie rzeczy można go polubić (co z powodzeniem udowadniają entuzjastyczne posty reszty blogosfery) – moje rozczarowanie zamyka się w prostym stwierdzeniu „to nie to, czego się spodziewałam”.

Na półce Bouncer It’s Me wydaje się chabrowy, bardzo podobny do wymarzonego Butler Please z zimowej kolekcji (wspominałam o nim tutaj). Niestety, koloru z buteleczki nie da się odtworzyć na paznokciach – po nałożeniu na płytkę lakier ciemnieje i zdecydowanie bliżej mu do granatu, niezależnie od ilości nałożonych warstw. Nie podoba mi się także wykończenie: zamiast tradycyjnej dla Essie, kremowej formuły, Bouncer… przypomina lakiery żelowe albo pół-maty. Może tego typu dziwactwa mają swoje grono zwolenniczek, ja jednak do nich nie należę. Przykrą kropką nad i stają się kwestie techniczne: podczas aplikacji lakieru mogą tworzyć się bąbelki, a trwałość woła o pomstę do nieba – już 1. dnia pojawiły się odpryski. Wszystko to bym jakoś wybaczyła, gdyby lakier wyprodukowało Wibo albo Essence (w końcu, mimo wszystkich mankamentów, Bouncer nie wygląda najgorzej) – ale to jednak Essie i moje wymagania wobec tej marki są wprost proporcjonalne do ceny ich produktów.

bounceritsme2Po nieprzyjemnym pierwszym spotkaniu Bouncer It’s Me najprawdopodobniej poszuka nowego domu – zdecydowanie lepiej dogaduję się z lakierami o bardziej tradycyjnej, kremowej formule.

A jak Wam się podoba?

PS: Przy okazji chciałabym Was zaprosić w dwa nowe miejsca: na mój tumblr i na profil na Szafie (chociaż nie przepadam za tym portalem) :)

Follow on Bloglovin

Blogowanie na wakacjach…

…zdecydowanie nie idzie mi najlepiej. Podczas ostatniego tygodnia, spędzonego w Sopocie, raz włączyłam komputer, a i to tylko w celu obejrzenia najnowszego odcinka Dextera (oglądacie? ja śledzę od początku i jestem zachwycona 8. sezonem – zapowiada się fantastyczne zamknięcie serialu). Odwyk od internetu bardzo dobrze mi zrobił, raz na jakiś czas warto przejść w tryb offline – dopiero wtedy zauważa się, jak wiele czasu pożerają przyjemne, ale jednak mało rozwijające czynności – lektura forum na Vinted, przeglądanie tumblrów, buszowanie na Allegro itp. Przez ten tydzień przespacerowaliśmy chyba więcej kilometrów, niż przez ostatnie pół roku, pierwszy raz w życiu (!) jadłam gofry, pierwszy raz od x lat spędziłam popołudnie po prostu wylegując się na słońcu, pierwszy raz od roku czytałam książkę nie w ramach pracy, a dla relaksu. Naładowałam akumulatory i naprawdę się zregenerowałam – baaardzo było mi tego potrzeba, zwłaszcza że w zeszłym roku praktycznie nie miałam wakacji.

Nie było się oczywiście bez małych zakupów (Balea♥) i kosmetycznych eksperymentów – wszystko przedstawię Wam już niebawem. Niedługo wypadają także pierwsze urodziny bloga, dlatego już teraz zapraszam Was na małe rozdanie – szczegóły za tydzień, póki co wspomnę tylko, że nagrody będą baardzo owocowe.

Dzisiaj podtrzymuję jeszcze wyjazdową atmosferę – kilka fotek z wakacji:

sopot1

obowiązkowe zdjęcie stóp nad morzem (i lakier Essie Bouncer It’s Me, niezbyt udany) | najpyszniejsze gofry świata | „plaża, kociak i Sopociak” czyli wieczorne pożegnanie z morzem | na molo trochę wiało

sopot2

najbardziej relaksujący widok świata | niemieckie poczucie humoru z początków XX w. | lakier Essie Cute As A Button po 9 dniach nadal daje radę | w pociągu układamy kostkę Rubika

PS: Mam nadzieję, że Wasz tydzień był równie udany :)