Zadania na listopad

Podobno proces tworzenia realistycznych postanowień noworocznych powinien przebiegać w następujący sposób: wypisz sobie wszystkie cele – przedziel listę w połowie – oderwij dolną część kartki i wyrzuć ją do śmieci, bo tych celów i tak nie zrealizujesz. Coś chyba jest na rzeczy, bo moją październikową listę zadań udało mi się wykonać połowicznie. Bez większych problemów odstawiłam Colę i papierosy. Nie udało mi się natomiast wytrwać w postanowieniu noszenia spódnic/sukienek zamiast spodni – trochę z lenistwa, a trochę z innych, niezbyt poważnych przyczyn (nie mam ładnych rajstop! nie mam ładnego płaszcza! przecież za zimno na sukienki! itp.). Poległam też przy 30 day squat challenge, przy 80 przysiadach kolana dały mi się we znaki i wolałam ich nie przemęczać. Ale jeśli macie zdrowe kolana, wypróbujcie – wystarczy kilka dni regularnego ćwiczenia, by pośladki i uda zaczęły wyglądać o wiele lepiej. 

Mimo tylko połowicznego sukcesu, moje zadania na listopad wymyślałam z niemałą ekscytacją – wyznaczanie sobie celów na kolejne miesiące jest super i naprawdę pomaga mi w organizacji. Oto moje plany:

listopad

1. Na fitness, marsz! Czyli pora odświeżyć karnet w osiedlowym klubie. Nadal mam potrzebę zająć się moim zaniedbanym przez ostatni rok ciałem, nadal szukam dla siebie takiej formy aktywności, która sprawiałaby mi przyjemność, poprawiała sylwetkę i jednocześnie byłaby w stanie wygrać z lenistwem. Tęsknię za jogą, wypróbowałabym zumbę i jakieś typowe ćwiczenia na rzeźbę. Poza tym naprawdę lubię siłownię – rowerki, steppery, książka w dłoń, słuchawki na uszy i mogę ćwiczyć do wieczora. Tylko tak trudno mi się wybrać…

2. Do fryzjera, marsz! Muszę wreszcie podciąć końcówki i zmienić fryzurę, a właściwie – zacząć mieć jakąś fryzurę, bo ta którą mam teraz to półdługie włosy z odrostem grzywki. Chciałabym też uporać się z ostatnim z włosowych problemów – przez prawie rok świadomej pielęgnacji stan moich włosów bardzo się poprawił (wkrótce napiszę osobną notkę), ale dalej są dość delikatne i niestety wciąż wypadają :( póki co kupiłam im wzmacniający szampon i tonik przeciw wypadaniu od babuszki Agafii. Jeśli znacie jakiś skuteczny produkt, który mógłby mi pomóc, będę ogromnie wdzięczna za wszelkie sugestie.

3. Porządkowanie przestrzeni – wiecie, że jestem koszmarną bałaganiarą? Pewnie już nieraz o tym pisałam. Długie, listopadowe wieczory postanowiłam wykorzystać również w celu uporządkowania przestrzeni. Plan jest bardzo prosty: codziennie coś. Jak mi się będzie chciało, to może być np. cała szafa, jak mi się nie będzie chciało wystarczy jedna półka. Mam nadzieję, że metoda małych kroków przyniesie efekty.

4. Obserwacja wydatków – no tak, jestem bałaganiarą także pod tym względem. Nigdy nie wiem na co wydaję, ile wydaję, po co wydaję, ile mi zostanie itp. W tym roku październik okazał się mordercą budżetu, więc postanowiłam wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce. Na lepszą organizację zarządzania pieniędzmi przyjdzie pora później – w listopadzie mam zamiar po prostu obserwować moje finansowe nawyki i później zastanowić się na spokojnie, z czego można zrezygnować albo co przeorganizować (póki co jestem niemiło zaskoczona, jak wiele pieniędzy przeznaczam na jedzenie na mieście – pyszne wrapy z Coffee Heaven zdecydowanie nie są przyjaciółmi oszczędnego człowieka).

5. Cooking quest – na deser najprzyjemniejsze zadanie z listy. Postanowiłam wreszcie zrobić użytek ze wszystkich przepisów, które uzbierałam w zakładkach – będę przygotowywać przynajmniej jedną nową potrawę tygodniowo. Miliard pomysłów na makaron, tryliard sałatek, koktajli i ciast… mmm, na samą myśl o mojej kolekcji gotowych do przetestowania kulinarnych inspiracji burczy w brzuchu.

Co Wy planujecie robić w długie, jesienne wieczory?

PS: Przypominam o trwającym do 10 listopada dyniowym rozdaniu :) 

rozdanie1

Advertisements

10 thoughts on “Zadania na listopad

    • A byłaś już kiedyś? Bo ja totalnie nie wiem, z czym to się je, poza tym że to jakby połączenie aerobiku z sambą(?)

      • moja mama wczoraj wróciła z zumby…totalnie czerwona ale i totalnie zadowolona :D Zumba to właśnie połączenie kroków do ćwiczeń z tańcem, trochę to wygląda jakby ciut inaczej tańczyły do muzyki. Tutaj ćwiczy na raz całe ciało, nie ma to tamto, że np. tylko nóżki..wszystko jest w ruchu!

    • Sama próbuję się nauczyć od 24 lat, ale jeśli mi się kiedykolwiek uda, na pewno podzielę się tym odkryciem :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s