Nie lubię promocji

Nie lubię! Nie cierpię! Nie znoszę!

A może zacznijmy od drugiej strony: uwielbiam chodzić po sklepach podczas wyprzedaży. Budzi się we mnie wtedy instynkt łowcy, i kiedy w stercie poszarpanych bluzek znajduje szałową sukienkę przecenioną ze 150 zł na 20, czuję się jakby po dwóch dobach oczekiwania zwierzyna wreszcie wpadła w zastawioną przeze mnie pułapkę. Wiem, kiedy wyprzedaże się zaczynają, wiem do kiedy trwają. Znam miejsca, w których z reguły jest mało ludzi. Nie nastawiam się na nic konkretnego, po prostu buszuję sobie między wieszakami i czasem (często) znajduję coś super.

Ale te wszystkie promocje z ograniczonym czasem trwania, złote tygodnie, genialne obniżki – to już zupełnie inna bajka. Najpierw robi się o nich głośno: nieśmiałe plotki na forach, potem setki ogłoszeń że „taaak, będzie, to prawda”, gdzie warto pójść, co warto kupić. Od samego szumu medialnego mi się odechciewa, ale co tam: jest promocja, trzeba się obkupić. No więc szykuję sobie listę rzeczy, powiedzmy że jest ich 5. Tak naprawdę chciałabym sobie kupić tylko jedną, drugą planowałam jakiś czas temu, przeszło mi, ale przecież za niższą cenę warto spróbować, o trzech pozostałych nie mam pojęcia, ale wszyscy o nich piszą, więc może warto. Denerwuję się przy szafie / pod przymierzalnią / w kolejce do kasy i potem albo wychodzę wściekła, że nic nie znalazłam, albo – z torbą rzeczy, których wcale nie chciałam, ale były tanie, więc tak jakoś wyszło.

Ja się do tego nie nadaję. Przejazd metrem kilku stacji przyprawia mnie o szybsze bicie serca, a co dopiero walka o byt w drogerii. Poza tym jestem przekonana, że jeśli naprawdę myślisz o kupieniu czegoś, to kupisz to niezależnie od ceny, tymczasem wielkie promocje potrafią blokować racjonalne myślenie skuteczniej niż kilka shotów. A ja bardzo nie lubię, jak w mojej głowie zamiast rozsądku zasiada jakiś spec od marketingu.

Notka powstała oczywiście na fali super-mega-giga promocji -40% (ale nie tylko) i notki Adrianny. Zmasowany atak postów o tym, co zamierzacie kupić / kupiłyście nie jest oczywiście niczym złym, ale zwrócił moją uwagę na szerszy problem. Blogerki to jednak istoty stadne – w grudniu wszystkie piszemy o tym, co znalazłyśmy pod choinką, a wieczorami wszystkie topimy w kominkach woski Yankee Candle i malujemy paznokcie lakierami Essie. Ja też! Prezenty są fajne, woski pięknie pachną, a Essie to najfajniejsze lakiery świata. Tyle tylko, że czasami blogosfera zaczyna przypominać jakiś świadomościowy monolit, w którym jeden blog od drugiego najłatwiej odróżnić po kolorze tła i kroju czcionki.

Ot, taki post ku przestrodze, głównie dla samej siebie. A w Rossmannie byłam i nawet wrzuciłam do koszyka kilka produktów, ale po przemyśleniu sprawy odłożyłam wszystkie na półkę. Teraz oczywiście cały czas myślę, czy dobrze zrobiłam i czy jutro po nie wrócę…  ech, promocje są straszne. 

Reklamy

7 thoughts on “Nie lubię promocji

  1. Ja sama byłam w Rossmanie, ale po tym jak dostałam kilka razy z łokcia, a pani obok wymalowała się wszystkimi testerami, wyszłam bogatsza tylko o zły humor.
    A z tymi lakierami i woskami masz rację. Większość moich koleżanek na hasło essie reaguje pytaniem „co to i z czego to robią, że to takie drogie!?”
    I chyba mnie to cieszy :)

  2. Ja stwierdziłam, że nie będę podglądać wyprzedażowych postów bo kupie znacznie więcej niż potrzebuje. Promocje w Rossmanie są strasznie męczące, ale z drugiej strony mogę kupić 2 rzeczy, które od dawna chciałam mieć, co rekompensuje przepychanki chociaż trochę :) Natomiast do wyprzedaży ciuchowych nigdy nie miałam cierpliwości. Najpierw znaleźć coś na wieszaku, a potem wystać się w kolejce do przymierzalni tylko po to by znowu stać w kolejne do kasy? Oj to prawdziwy trening cierpliwości :)

    • Ja staram się chodzić na zakupy ciuchowo-wyprzedażowe w dni robocze, najlepiej przed południem. Kiedyś przyszłam do galerii w poniedziałek o 10 i poza pracownikami byłam chyba jedyną żywą duszą :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s