Jesienna lista marzeń + Liebster Blog Award

No i stało się – pomału i mnie dopada jesienna depresja. Za zimno, za ciemno, za mało czasu na sen, za dużo rzeczy do załatwienia, raczkująca grypa i boląca głowa. Ratuję się niezawodnym zestawem psychicznej samopomocy, czyli: dresikiem, kocykiem, hektolitrami herbaty i przeczesywaniem internetu w poszukiwaniu ładnych rzeczy. Kilka z nich wpisałam już na moją zakupową listę. Ciepły, wełniany płaszcz w stylu militarnym, idealny do ciepłego komina i karmelowych kozaków. Urocze aż do przesady kapcie, pasujące do długich, październikowych wieczorów (te ze zdjęcia już do mnie jadą ♥). Coś z nowej, limitowanej edycji Pat&Rub, bo połączenie karmelu, wanilii i cytryny to jeden z najbardziej kojących i domowych zapachów, jakie kiedykolwiek dane mi było poznać. Kalosze, żeby w deszczowe dni wreszcie nie wracać do domu z przemokniętymi stopami. A na deser – nowy sweter, najlepiej z motywem zwierzęcym. O czym Wy marzycie?

lista

1. płaszcz H&M (129,90 zł) | 2. kapcie SOXO (Allegro, ok. 30 zł) | 3. otulający balsam do rąk Pat&Rub (45 zł) | 4. kalosze Hunter (ok. 400 zł) | 5. sweter House (89,90 zł)

Ze spraw innych: jakiś czas temu zostałam otagowana przez lubię gotować :) Dziękuję i już odpowiadam na Twoje pytania!

liebster

1. Masz możliwość wypić kawę z kimś znanym. Kto to będzie?
Nie mogę się zdecydować – Charlotte Rampling, Tilda Swinton albo Monica Bellucci.

2. Miasto, które najbardziej chciałabyś zwiedzić?
Od zawsze marzy mi się Nowy Jork – lubię duże miasta, a fotografie nowojorskich drapaczy chmur nieodmiennie wprawiają mnie w zachwyt. Póki co jeszcze nie jestem gotowa na podróż za Ocean (panicznie boję się latać samolotem), ale kiedyś wreszcie się odważę :)

3. Ulubiona wieczorynka w dzieciństwie?
Lubiłam Gumisie Smerfy, bałam się Muminków.

4. Ulubiona zupa ;) ?
Rosół i grzybowa mojej babci, najlepsze na świecie.

5. Ostatnio ulubiony kosmetyk?
Olejek z serii Babydream für Mama – na włosach się nie sprawdził, ale fantastycznie pielęgnuje skórę.

6. Ulubiony serial/film?
Jeśli chodzi o serial, jeszcze do niedawna napisałabym że Dexter, ale zakończenie zepsuło wszystko. Teraz wciągam się w Breaking Bad i po kilku pierwszych odcinkach jestem zachwycona. Poza tym oczywiście SkinsSeks w wielkim mieście (ciuchy się zestarzały, życiowe mądrości nie). Zawsze lubię też popatrzeć w telewizji na How I Met Your MotherBig Bang Theory.

7. Ulubiony słodycz?
Szarlotka na gorąco z gałką lodów waniliowych – chyba tej zimy wreszcie nauczę się ją robić sama, inaczej zostawię w kawiarniach fortunę.

8. Opowiedz coś śmiesznego, np. dowcip, albo wklej śmieszny obrazek :)
Znalazłam wczoraj i bardzo mnie rozczulił (jestem psychofanką Grumpy Cata). Przesłanie też jak najbardziej słuszne, tylko zamieniłabym piwo na wino:

2012-12-11-Grumpy-Cat

9. Spódniczka/sukienka czy spodnie?
Z wygody spodnie, z sympatii sukienka.

10. Jaki masz kolor oczu?
Zielono-niebiesko-szary, w zależności od światła i od oceny patrzącego :)

11. Jakie masz plany na jutro ;) ?
Kursowanie po Warszawie między uczelniami, a na deser spokojny wieczór z herbatą i listopadowym Elle.

Póki co nikogo nie nominuję, bo wymyślenie 11 pytań przekracza moje intelektualne możliwości, ale na pewno niebawem do tego wrócę. Spodziewajcie się więc rychłego tagowania. A teraz po czekoladę i herbatę, pod koc, z mruczącym kotem zamiast termoforu – Wy też nie dawajcie się jesieni :)

Kosmetyczna lista marzeń

Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moją kosmetyczną listą marzeń – dawno już takiej nie było. Przy okazji: jeśli tak jak ja macie problemy z zakupową samokontrolą, gorąco polecam prowadzenie list tego typu. Ja zapisuję sobie wszystko, co chciałabym chociaż odrobinkę i zamiast od razu kupować, czekam cierpliwie, aż minie pierwszy zachwyt. Po 1-2 tygodniach często okazuje się, że zapisanej na liście rzeczy już wcale nie potrzebuję albo nie chcę. A jeśli nadal marzę o niej równie mocno, bez wyrzutów sumienia mogę sobie pozwolić na zakupy.

Oczywiście, czasem system zawodzi – czekam, przekonuję samą siebie że „tak, na pewno to chcę” i cała w skowronkach biegnę do sklepu, a tu hyc, okazuje się, że kolekcja zniknęła ostatecznie dwa dni temu (np. kolekcja Fresh Picked od Bath & Body Works, którą do tej pory wspominam z łezką w oku). Ale tak w gruncie rzeczy – świat nie przestanie się kręcić dlatego, że nie zdążyłaś kupić dwudziestego balsamu do ciała albo tego upatrzonego 2 miesiące temu sweterka w promocyjnej cenie. Niepotrzebne wydatki bolą dużo bardziej niż (nieliczne) stracone okazje.

Oto moja rozsądna, zakupowa filozofia – w zależności od miesiąca czasem działa lepiej, czasem gorzej, a czasem wcale nie działa, bo mam w portfelu dużo gotówki i dwie godziny wolnego, a akurat jestem w pobliżu Galerii Mokotów. Staram się jednak jej trzymać i z niemałą satysfakcją obserwuję, że moja wielka, zbiorcza wishlista na dysku (obejmująca ubrania, kosmetyki, rzeczy do domu i książki) zamiast rosnąć, z miesiąca na miesiąc staje się coraz krótsza.

A teraz już clue, czyli o jakich kosmetykach marzę obecnie:

wishlista1. Chloé Love Eau Intense – oszałamiająco kwiatowy zapach z orientalną nutką, miłość od pierwszego powąchania. Wydaje mi się idealny na późnoletnie/wczesnojesienne, leniwe popołudnia. W ogóle zrobiłam się ostatnio perfumomaniaczką i najchętniej wykupiłabym pół Douglasa, ale staram się myśleć racjonalnie. 

2. Pat&Rub – regenerująca maska do włosów – używałam próbki, działała fantastycznie, czekam na jakąś sensowną promocję w sklepie internetowym, coś nie chcą jej przecenić :(

3. MUA – paletka Undressed – tańszy odpowiednik kultowego Naked 2 Urban Decay, podobno całkiem niezłej jakości. Na oryginał nie skuszę się na pewno (widzę miliard lepszych pomysłów na to, jak wydać 180zł na coś więcej niż jedna paleta), ale zamiennik MUA już od dłuższego czasu chodzi mi po głowie. No i trzeba przyznać, kolory Naked 2 / Undressed są przepiękne i bardzo w moim stylu.

4. W7 – puder Africa i rozświetlacz Candy Floss – poza perfumami, przeżywam ostatnio także manię wszelkiej maści mazideł do policzków, a te od W7 są tanie, fajne i urocze.

5. Seria True Blue SPA Bath & Body Works – podczas naprawdę wielu wizyt w Bath & Body Works nigdy nie poświęcałam tej serii wiele uwagi, zawsze bardziej ciągnęło mnie do kolekcji Signature. Najwyższa pora to nadrobić!

Poza tym już bez konkretnych typów, mam ogromną ochotę przetestować rosyjskie kosmetyki do ciała i włosów – Babuszkę Agafię, Love2Mix, Organic Shop… Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki, od czego zacząć zakupy, więc jeśli używałyście produktów którejś z tych firm, dajcie koniecznie znać :)

PS: Co jest na Waszych listach?

Follow on Bloglovin

Essie – Turquoise & Caicos

turqoise-caicos2

manicurePora na drugi z zapowiadanych kolorów Essie: tym razem odcień Turquoise & Caicos. Tak naprawdę cała moja miłość do Essie rozpoczęła się właśnie od tego (najmłodszego w mojej kolekcji) egzemplarza i od lakierowego qui pro quo. Pani pedikirzystka pomalowała mi nim paznokcie, kolor spodobał mi się do tego stopnia, że postanowiłam go sobie kupić, ale pamięć kolorystyczna mnie zawiodła i zamiast bohatera dzisiejszej notki przyniosłam do domu Mint Candy Apple. Ale, jak to bywa z pierwszą miłością, Turquoise & Caicos nie przestawał chodzić mi po głowie i po prostu musiał dołączyć do zbioru przy najbliższej możliwej okazji.

Dwa sąsiadujące ze sobą w palecie Essie kolory w buteleczkach mogą wyglądać podobnie, ale na paznokciach to już zupełnie inna bajka. W porównaniu do Mint Candy Apple odcień Turquoise & Caicos jest zdecydowanie bardziej nasycony, trudno nazywać go pastelowym. Na zdjęciach wyszedł faktycznie turkusowy, w rzeczywistości zielone tony zdecydowanie dominują nad niebieskimi. Wydaje mi się bardzo dobry na lato – może dlatego, że wywołuje skojarzenia z kolorem morskiej wody?

Konsystencja Turquoise & Caicos jest nieco bardziej wodnista w porównaniu do poprzednich lakierów Essie, których miałam okazję używać, dlatego dla pewności nałożyłam trzy warstwy. Przyjemnie zaskakuje natomiast trwałość: w stanie prawie idealnym lakier wytrzymał na moich paznokciach 4 dni, co – jak już kiedyś pisałam – jak na mnie jest naprawdę niemałym sukcesem.

Przy okazji postanowiłam pokazać Wam, jakie kolory jeszcze chodzą mi po głowie. Lights to efekt mojej nowej miłości do różu. A Crewed Interest na zdjęciach wydaje się idealną, rozbieloną brzoskwinią, której bez skutku poszukuję od miesięcy. Cute As A Button Peach Daiquiri – podczas promocji w Hebe tak długo zastanawiałam się, który wybrać, że ostatecznie nie wzięłam żadnego, a kiedy następnego dnia po nie wróciłam (projekt maksymalistyczny), jeden i drugi niestety zdążyły zniknąć. I do kompletu dwie buteleczki w moim ulubionym kolorze, czyli Butler Please In The Cab-Ana (chociaż ten ostatni mogę ewentualnie zastąpić ślicznym Inglotem 389 z wiosennej kolekcji). Przydałoby się drugie Boże Narodzenie w czerwcu :)

lista

Essie Turquoise & Caicos | ok. 35zł / 13.5ml | dostępność: Douglas, Hebe, Super-Pharm, internet. 

8 x must have na lato

wishlistaWiosna upłynęła mi pod znakiem pasteli, poszukiwań wszystkich możliwych odmian mięty, brzoskwini i kwiatów. Ale zbliżające się wielkimi krokami lato zachęca do bardziej śmiałych eksperymentów kolorystycznych. Moją listę zakupów na nadchodzące miesiące zapełniają więc intensywne, neonowe barwy i popularne, ale nigdy jeszcze przeze mnie nietestowane fasony. W końcu trzeba próbować nowych rzeczy :)

wishlista2

źródło: 1-7 fashiolista.com / 8 electra-rowery.pl

Stawiam więc na kobaltową spódnicę maxi, limonkowe topy i różowe akcenty (marynarkę już mam i niedługo Wam pokażę, poluję jeszcze na równie intensywną w kolorze kopertówkę). Jak zwykle nie obędę się pewnie bez nowej koszuli oversize – tym razem mam ochotę na białą lub beżową mgiełkę z motywem jaskółek. Od dawna chodzą mi także po głowie męski zegarek i sandałki z neonowymi wstawkami, koniecznie na płaskim obcasie. A ponieważ latem planuję na dobre zacząć się ruszać, do mojej listy zakupów dopisałam też pojemny plecak i miejski rower w jakimś odjechanym kolorze (miętowy? pomarańczowy?) – trzeba w końcu spalić zapasy uzbierane przez miesiące siedzenia w bibliotekach :)

Jak wyglądają Wasze typy?